Dnia 1 maja 1986 roku – dokładnie 40 lat temu oczy całego świata, a w szczególności Polski, zwrócone były na skutki największej katastrofy w historii energetyki jądrowej. Choć do awarii w elektrowni na Ukrainie doszło 26 kwietnia 1986 r. - a w Polsce przez pierwsze dni panowała informacyjna blokada. Władze PRL, mimo wiedzy o opadzie radioaktywnym, nie zdecydowały się na odwołanie tradycyjnych pochodów pierwszomajowych. Zakłady pracy, szkoły i organizacje partyjne tłumnie maszerowały w barwnych korowodach. Tak też było i w naszym Grabowcu. Nieświadomi zagrożenia mieszkańcy Grabowca i okolicznych wsi uczestniczyli w pochodach pierwszomajowych, spędzali na zewnątrz wiele godzin, nie będąc świadomymi opadu radioaktywnego.
Wspominając 1 maja 1986 roku, większość Polaków czuje dziś mieszankę nostalgii za latami młodości oraz dreszcz niepokoju na wspomnienie smaku płynu Lugola i niepewności, jaka wówczas panowała.
Zdjęcia z kroniki GOK w Grabowcu
Przygotowała: Małgorzata Szajuk - Izba Pamięci w Grabowcu