W 1952 r. Prezydium Rządu wydało Uchwałę nr 452 „ W sprawie pomocy ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb życia”. Dla wielu rodzin, zwłaszcza dla ludzi starszych, był to straszliwy dramat.
Zdjęcia z albumu „Pożegnanie taboru” autorstwa Andrzeja Polakowskiego są migawkami z życia ostatnich wędrownych grup romskich. Cygańskie tabory budziły ciekawość Andrzeja Polakowskiego, który zawitał do wielu taborów na Lubelszczyźnie, w tym do taboru w Siedlisku, to tutaj przeprowadził rozmowy z mieszkańcami , którzy pamiętali osiadłych Cyganów, którzy mieszkali w opuszczonym pałacu w Siedlisku.
Głównym bohaterem albumu „Pożegnanie taboru” jest Laba Bobowicz, przystojny, 24 letni Cygan, który był najmłodszym wójtem taboru w Polsce. To on porwał Baśkę- Polkę, córkę lokalnego komendanta policji w Grabowcu. Mezalians pary odbił się echem daleko poza granicami Grabowca. Para doczekała się syna. Żyli zgodnie mimo wielu życiowych zawirowań.
Na fotografiach możemy rozpoznać twarze dzieci, które chodziły do szkoły w Grabowcu.
Na jednym z nich jest Horpyna. Taka mała dziewczynka. Jak wróżyła ludziom, to zawsze mówiła: „Będzie pan -czy pani - żyć do samej śmierci”…
Mieszkańcy Siedliska doskonale pamiętają swoich sąsiadów. Kolorowe wozy, konie, barwnie ubrane kobiety, umorusane dzieci, ogniska, tańce i piękne śpiewy- była to społeczność inna niż lokalni mieszkańcy.
Główną wartością fotografii Andrzeja Polakowskiego jest fakt, że są one pomostem między „starym” i „nowym” życiem Romów. Album ukazuje społeczność romską, która na krótko zawitała wbrew własnej woli na teren naszej gminy i tutaj stworzyła namiastkę swojej wędrownej historii.
W bohaterach zdjęć zauważamy atmosferę niepewności, twarze ludzi odzwierciedlają stan ich duszy i targające nimi emocje- oczekiwanie na konsekwencje zachodzącej właśnie w ich życiu.
„Zdjęcia z albumu przypominają nam, że ludzie nawet w obliczu wielkiej tragedii i cierpienia są zdeterminowani aby móc prowadzić normalne życie. Zdolności adaptacyjne są zasadniczymi cechami wyróżniającymi człowieka. Fotografie dokumentują tę prawdę pokazując, że pomimo dramatycznego załamania obrazu świata dla całego pokolenia Romów - dla których wędrowny tryb życia stanowił ich istotę ich tożsamości- musieli się dostosować do nowych okoliczności…”.
Cyganie nawykli do niewygód i niedostatków, więc przymusowe przydzielenie im zagrzybionych, zrujnowanych mieszkań nie traktują jako niedogodności czy wielką krzywdę.
Krzywdą jest niemożność opuszczania miejsca...
Źródła:
Przygotowała: